Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INTRONIZACJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INTRONIZACJA. Pokaż wszystkie posty

14 stycznia 2017

Litania do Chrystusa Króla


Króluj nam Chryste!
- zawsze i wszędzie.

Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci dla Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu poszczególnych ludzi i całej ludzkiej społeczności do chrześcijańskiego prawa prawdy i miłości.
Pius XII, encyklika Summi Pontifictus

Ta cześć wyrażać się więc musi zarówno w wymiarze osobistym, jak i społecznym, w życiu religijnym i politycznym. Jednym ze sposobów oddawania czci Chrystusowi jako Królowi oraz poznawania Go, jako takiego, jest odmawianie i rozważanie Litanii do Chrystusa Króla, zaczerpniętej z modlitewnika Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa „Godzina Obecności przy Sercu Bożym”.




Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże zmiłuj się nad nami.

Chryste Królu, Boże z Boga, Światłości z Światłości, Przyjdź Królestwo Twoje!
Chryste Królu, Obrazie Boga niewidzialnego,
Chryste Królu, w którym wszystkie rzeczy stworzone są,
Chryste Królu, przez którego świat jest stworzony,
Chryste Królu, z Dziewicy zrodzony,
Chryste Królu, prawdziwy Boże i prawdziwy Człowiecze,
Chryste Królu, uwielbiony przez pastuszków i Trzech Króli,
Chryste Królu, Prawodawco najwyższy,
Chryste Królu, Źródło i wzorze wszelkiej świętości,
Chryste Królu, Drogo, Prawdo i Życie nasze,

Chryste Królu, któremu jest dana wszelka władza na niebie i na ziemi, Panuj nad duszami
Chryste Królu, Kapłanie Przedwieczny,
Chryste, Królu rozumu,
Chryste, Królu woli,
Chryste, Królu cierpienia, cierniem ukoronowany,
Chryste, Królu pokory, przez urąganie szkarłatem odziany,
Chryste Królu, Oblubieńcze Dziewic,
Chryste Królu, który w Marii Magdalenie uczciłeś życie pokutne,
Chryste Królu, którego Królestwo nie jest z tego świata,
Chryste Królu, przez królewski Dar Twojej Miłości, Eucharystię świętą,

Chryste Królu, Arcydzieło wszechmocy Ojca i miłości Ducha Świętego, Panuj nad rodzinami
Chryste Królu, który podniosłeś małżeństwo do godności sakramentu,
Chryste Królu, któryś uczynił pierwszy cud na godach w Kanie Galilejskiej,
Chryste Królu, najmilszy Przyjacielu dzieci,
Chryste Królu, który przez swe życie ukryte w Nazarecie dałeś przykład rodzicom i dzieciom,
Chryste Królu, który przez robotę rąk Twoich uszlachetniłeś i uświęciłeś pracę
Chryste Królu, który wskrzesiłeś z umarłych i oddałeś rodzinie młodzieńca z Naim, córkę Jaira i przyjaciela swego Łazarza,
Chryste Królu, który przebaczyłeś grzesznej niewieście,
Chryste Królu, przez Twoją miłość dla Maryi i Józefa,

Chryste Królu Królów i Panie nad Panami, Panuj nad narodami
Chryste Królu wieków nieśmiertelny,
Chryste Królu chwały wiecznej,
Chryste Królu, który kierujesz wojnami,
Chryste Królu, Książę Pokoju,
Chryste Królu, który na Swych ramionach nosisz znamię Panowania,
Chryste Królu, którego Królestwu nie będzie końca,
Chryste Królu, który zasiadasz nad Cherubinami,

Chryste Królu, przez miłość, jaką we wszystkich czasach świadczyłeś narodom, które Ci były wierne, Panuj nad swymi nieprzyjaciółmi
Chryste Królu, który „strącasz władców z tronu, a wywyższasz pokornych”,
Chryste Królu, który druzgoczesz królów w dniu gniewu Twego,
Chryste Królu, który śmiercią na krzyżu piekło pokonałeś,
Chryste Królu, który zmartwychwstaniem Twoim śmierć zwyciężyłeś,
Chryste Królu, który przyjdziesz sądzić żywych i umarłych,
Chryste Królu, w dniu Twojej potęgi, w chwale Świętych Twoich,
Chryste Królu, przez Twoją miłosną modlitwę na krzyżu: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią”,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!

P. Królestwo Jego rozszerzać się będzie.
W. A pokój trwać będzie bez końca.

P. Módlmy się.
Wszechmogący, wiekuisty Boże, który wszystko odnowić chciałeś przez Najmilszego Syna Twego, Króla wszechświata, racz w dobroci Twojej sprawić, aby wszystkie narody, rozdzielone przez grzech, poddały się słodkiej władzy Twojej. Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje przez wszystkie wieki wieków.

W. Amen.

13 stycznia 2017

Dlaczego Jezus Chrystus jest Królem?


Króluj nam Chryste!
- zawsze i wszędzie.

Objawienie (gr. Epifania) Pana naszego Jezusa Chrystusa jest jednym z najstarszych świąt chrześcijańskich, sięgającym pierwszych wieków (wcześniejszym niż Boże Narodzenie). Święto to obejmowało swym zakresem tematycznym trzy wydarzenia: pokłon trzech króli, chrzest w Jordanie i cud w Kanie Galilejskiej. We wszystkich trzech Chrystus objawił swoją chwałę ludziom. Ślad tego zachowuje tradycyjna antyfona do Pieśni Zachariasza i Maryi (potrójny cud święcimy w dniu dzisiejszym...) oraz hymn nieszporów. W ciągu wieków jednak na Zachodzie uroczystość ta stała się świętem Trzech Króli, na Wschodzie zaś Jordanu.

W XX wieku dopiero zachodnia liturgia "przypomniała sobie" o wadze Chrztu Pańskiego i zakończenie oktawy Objawienia, 13 stycznia, nazwano w 1962 roku wspomnieniem tego wydarzenia, jak pozostaje w tradycyjnym kalendarzu, a w nowym kalendarzu z 1970 roku ustanowiono je na niedzielę po Epifanii ze stosownymi modlitwami. Cud na Godach w Kanie wspomina się natomiast tradycyjnie w następną niedzielę, czyli drugą po Objawieniu. To podczas swego Chrztu Pan Jezus został przez Ojca objawiony jako Syn umiłowany.

W pierwszą niedzielę po uroczystości Objawienia Pańskiego z kolei, w tradycyjnej rzymskiej liturgii, nim Benedykt XV sto lat temu naznaczył na ten dzień uroczystość Świętej Rodziny (w nowym kalendarzu jest to właśnie Niedziela Chrztu Pańskiego), antyfona na wejście we Mszy św. zawierała słowa nawiązujące do Iz 6, 1; Dn 7, 14; Ap 4, 5 i 5, 11:
Na wyniosłym tronie widziałem siedzącego Męża, któremu hołd składa rzesza aniołów, śpiewając jednogłośnie: Oto Ten, którego panowanie jest wieczne.


Introit ten nadaje perspektywę wieczną wydarzeniu, które świętujemy 6 stycznia,  gdy Jezus Chrystus Syn Boży dał się rozpoznać jako Bóg, Mesjasz i Król królów trzem królom-mędrcom, symbolicznie reprezentującym narody trzech części ludzkości wywodzącej się od Noego: białych, bądź Europejczyków, czyli potomków Sema, żółtych, bądź Azjatów, czyli potomków Jafeta i czarnych, bądź Afrykanów, czyli potomków Chama.

W artykule Jezus Chrystus Król Polski naszkicowałem biblijne tło królowania Chrystusa nad narodami w kontekście Intronizacji, królowania objawionego właśnie królom-mędrcom w Betlejem. Jego Matka, Najświętsza Maryja Panna, otrzymała to objawienie oczywiście jako pierwsza, gdy Archanioł Gabriel zapewnił Ją (Łk 1, 32-33):
Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida i będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca.
To wieczne królowanie przychodzącego Pana Jezusa Syna Maryi nad Izraelem i wszystkimi narodami zostało zapowiedziane już kilkaset lat wcześniej przez proroka Daniela (Dn 7, 13-14):
Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.
W proroctwie Daniela istotne jest, iż panowanie, chwałę i władzę królewską otrzymuje jakby Syn Człowieczy z rąk Przedwiecznego zasiadającego na tronie (zob. Dn 7, 9). Wskazuje to, iż Jezus Chrystus Syn Boży jest Królem i Panem z podwójnego tytułu i w dwojakiej naturze: jako Bóg i jako Człowiek.

Królowanie Pana Boga nad wszechświatem (czyli wszystkim, całym stworzeniem) jest oczywiste i potwierdzone w Biblii w zasadzie na każdej stronie. Jest zatem (a przynajmniej powinno być) również oczywiste dla każdego chrześcijanina, iż Jezus Chrystus, jako Wcielony Bóg i druga Osoba Trójcy Świętej jest Królem w tym samym sensie i w tym panowaniu Bożym w pełni partycypuje.

Problem jednak w tym, że we Wcieleniu Syn Boży (Bóg - druga Osoba Trójcy), istniejąc w postaci Bożej, ogołocił samego siebie, stawszy się podobnym do ludzi (por. Flp 2, 6-8), to znaczy na ziemi nie korzystał z atrybutów swej Boskości, a wszystko co czynił, dokonywał jako Człowiek. Jeżeli czynił cuda, to mocą Ducha Świętego, dlatego chrześcijanie mogą czynić takie same dzieła co On, a nawet większe (zob. J 14, 12). Wszystko, co dokonał dla nas Jezus Chrystus jako Pierworodny, czyli pierwszy w porządku łaski, ale też jako pierwszy czyniący to Człowiek, jest udziałem wierzących w Niego, czyli złączonych z Nim. Jeżeli On zmartwychwstał, to i my zmartwychwstaniemy mocą mieszkającego w nas Ducha (zob. Rz 6, 5 i 8, 11).

I tu właśnie pojawia się zasadnicza kwestia: Czy Jezus Chrystus Człowiek jest Królem w dosłownym sensie? Czy przyszedł na świat po to aby królować? Czy tylko po to, aby zbawić ludzi od grzechu: umrzeć na Krzyżu, zmartwychwstać i wstąpić do nieba, aby tam czekać na koniec świata, gdy powróci?

W chrześcijaństwie przez wieki były i są dwie odpowiedzi na te pytania. Precyzyjnie przedstawiam je w tekście, który dobrze byłby najpierw przeczytać, aby szerzej rozumieć meritum sporu:
"Po co dokonało się Boże Narodzenie?"

Ci, którzy upatrują w przyjściu Syna Bożego tylko jego uniżenie, przybranie postaci Sługi, aby zadośćuczynić za grzech ludzi, nie zauważają biblijnych stwierdzeń o Jego panowaniu, lub interpretują je przez pryzmat tego założenia. Współczesne opory eklezjalne m. in. przed Intronizacją mają swoje głębsze korzenie właśnie w tym poglądzie, a nie tylko w postawie "otwarcia się na świat" lat 60. XX wieku. Jeżeli jedyną misją Chrystusa było złożenie Ofiary z siebie, to Jego słowa: Królestwo moje nie jest z tego świata. traktują jako ograniczenie go do sfery religijnej. O tym, że te słowa tego nie oznaczają pisałem właśnie w tekście Jezus Chrystus Król Polski.

Nim rozpowszechnił się na Zachodzie pogląd, że "gdyby człowiek nie zgrzeszył, Syn Boży by nie przyszedł", Ojcowie Kościoła, począwszy od św. Ireneusza z Lyonu (II wiek), ucznia św. Polikarpa, który był uczniem św. Jana Apostoła, głosili tezę, iż "Bóg stał się Człowiekiem, aby człowiek mógł stać się bogiem", bądź "stawać się Bogiem". Zdanie to dosłownie przypisywane jest kilku Ojcom, a w późniejszych wiekach zaczęło być krytykowane, jako zbyt daleko idące, czy też zbyt dosadnie sformułowane. Wyraża ono jednak przede wszystkim najważniejsze założenie: Syn Boży po to stał się Człowiekiem, aby jako jedyny Pośrednik połączył ludzi z Bogiem (zob. 1 Tm 2, 5), abyśmy się stali uczestnikami Boskiej natury (2 P 1, 4).

Już sam Pan Jezus bronił przed faryzeuszami swego tytułu Syna Bożego, powołując na słowa Pisma, które nazywa bogami ludzi (zob. J 10, 34-35), ale nie tylko o to chodzi i o wieloznaczność w hebrajskim słowa bóg (AL, el). Zdanie Ojców jest prawdziwe dosłownie i z dużych liter właśnie w Panu Jezusie. Bóg stał się Człowiekiem, aby Człowiek - Chrystus Jezus stał się Bogiem. Człowiek (ogólnie) jest Bogiem w jednej konkretnej hipostazie (osobie) Jezusa z Nazaretu. Wszyscy inni ludzie mają udział w Boskości o ile są złączeni z Nim i poprzez Niego.

Tutaj dochodzimy do sedna kluczowej kwestii: Po co dokonało się Boże Narodzenie? Dotychczasowa refleksja teologiczna na ten temat przez wieki skupiała się na pytaniu, co Bóg przez Wcielenie zrobił dla nas. Czas najwyższy poznać, co Bóg przez Wcielenie zrobił dla swego Syna?

Pismo Święte (Kol 1, 16-18) wyraźnie stwierdza o Chrystusie Panu:
Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie. I On jest Głową Ciała - Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym z pośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.
Bóg Ojciec w wieczności postanowił, aby swego Syna obdarzyć nie tylko nieskończoną Miłością jaką jest Duch Święty, ale dodatkowo Go ubogacić stworzonym dla Niego światem materialnym, z ludźmi na czele, aby Ten, przez przyjęcie do swej Osoby Człowieczeństwa, czyli po prostu stając się równocześnie Człowiekiem, był tego świata Głową. To jest pierwszy plan Boga. On stworzył świat właśnie po to, aby Syn Boży był jego Panem i Królem:
Ogłoszę postanowienie Pana:
Powiedział do mnie:
Tyś Synem moim, ja Ciebie dziś zrodziłem.
Żądaj ode mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo
I w posiadanie Twoje krańce ziemi (Ps 2, 7-8).

Przez Wcielenie przyszedł do swojej własności, do przeznaczonych, aby byli Jego braćmi, ale swoi Go nie przyjęli (J 1, 11; Rz 8, 29) z powodu grzechu. Dlatego Syn Człowieczy musiał wiele wycierpieć, być odrzuconym, ukrzyżowanym i zmartwychwstać (Mk 8, 31). Ale gdy tego dokonał, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach (Hbr 1, 3). Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca (Flp 2, 9-11). I dana Mu jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28, 18). A nie jest to jakaś władza ogólna, jedynie zwierzchnia, źródłowa (gr. arche), ale w tym ostatnim wersecie Jezus Chrystus mówi o konkretnej, bezpośredniej władzy wykonawczej (gr. exousia).

Władzę tę Jezus Chrystus dzierży zatem z dwojakiego tytułu: dlatego, że na to się narodził i na to przyszedł na świat (J 18, 37) i dlatego, że nabył Bogu Krwią swoją ludzi z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu (Ap 5, 9). Jedno łączy się z drugim: On był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, dopiero jednak w ostatnich czasach objawił się ze względu na was [ludzi] (1 P 1, 20). Co więcej: uczynił ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, a będą królować na ziemi (Ap 5, 10). O tym jak królowanie Chrystusa Pana realizuje się i ma się realizować na ziemi, poprzez Jego Ciało, napiszę w osobnym artykule.

09 stycznia 2017

Jezus Chrystus Król Polski


Króluj nam Chryste!
- zawsze i wszędzie.

6 stycznia obchodzimy co roku uroczystość Objawienia Pańskiego, zwaną popularnie świętem Trzech Króli, ponieważ Pan Jezus został rozpoznany przez przedstawicieli narodów świata (błędnie, acz uparcie nazywanych w polskich przekładach "poganami"), jako Bóg, Król i Mesjasz. Złożyli oni Mu hołd oraz dary: kadzidło jako Bogu, złoto jako Królowi i mirrę jako Mesjaszowi, który miał wiele wycierpieć, być zabitym i zmartwychwstać. Nazwano ich mędrcami, magami, jak w Ewangelii św. Mateusza 2, 1, bądź królami, jak w mesjańskim Psalmie 71 (72), 10-11. Zresztą jedno nie wyklucza drugiego, a w świetle Pisma właśnie uzupełnia się.


Oddadzą Mu pokłon wszyscy królowie, wszystkie narody będą Mu służyły

W Psalmie tym (w. 1. 5. 10-11) król Salomon modli się:
O Boże przekaż Twój sąd królowi i twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
I będzie trwał długo jak słońce, jak księżyc przez wszystkie pokolenia.
I panować będzie od morza do morza, od Rzeki aż po krańce ziemi.
Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę.
I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie, wszystkie narody będą mu służyły.
Prorok Izajasz (Iz 60, 6) natomiast uzupełnia, wołając do Jerozolimy:
Zaleje cię mnogość wielbłądów -
dromadery z Madianu i z Efy.
Wszyscy oni przybędą ze Saby,
zaofiarują złoto i kadzidło,
nucąc radośnie hymny na cześć Pana.
Wieczne panowanie Chrystusa (Pomazańca, czyli Mesjasza), którym będzie Syn Boży, jako Króla królów i narodów jest zapowiedziane w innych licznych miejscach Starego Testamentu, jak na przykład w Psalmie 2, nazwanym w Biblii Tysiąclecia Psalmem intronizacyjnym:
Dlaczego narody się buntują, czemu ludy knują daremne zamysły?
Królowie ziemi powstają i władcy spiskują wraz z nimi
przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi:
Stargajmy Ich więzy i odrzućmy od siebie Ich pęta!

Śmieje się Ten, który mieszka w niebie, Pan się z nich naigrawa,
a wtedy mówi do nich w swoim gniewie i w swej zapalczywości ich trwoży:

Przecież Ja ustanowiłem sobie króla na Syjonie, świętej górze mojej.
Ogłoszę postanowienie Pana: Powiedział do mnie:

Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem.
Żądaj ode Mnie, a dam Ci narody w dziedzictwo i w posiadanie Twoje krańce ziemi.
Żelazną rózgą będziesz nimi rządzić i jak naczynie garncarza ich pokruszysz.

A teraz, królowie, zrozumcie, nauczcie się, sędziowie ziemi!
Służcie Panu z bojaźnią i Jego nogi ze drżeniem całujcie,
bo zapłonie gniewem i poginiecie w drodze, gdyż gniew Jego prędko wybucha.
Szczęśliwi wszyscy, co w Nim szukają ucieczki.
Już ten jeden Psalm wystarczy na biblijne uzasadnienie konieczności Intronizacji, czyli przyjęcia Chrystusa jako Króla w dosłownym sensie. Narody (a więc i Naród Polski) są dziedzictwem i posiadłością Syna Bożego - Pomazańca. Królowie i sędziowie na czele narodów mają upaść na twarz przed Nim i służyć Mu. Zuchwalcy i głupcy, którzy to odrzucają, narażają się na śmiech i gniew Boga.

Mógłbym tu przytoczyć jeszcze wiele podobnych tekstów, ale musiałbym przepisać chyba ćwierć Biblii, dlatego ograniczę się do kilku wersetów. Kto ma oczy do patrzenia niech sam czyta. Rację miał św. Hieronim, że "nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa". Psalmy mesjańskie, słowa Proroków, same Ewangelie, Listy Apostolskie, wreszcie Apokalipsa, głoszą dosłowne królowanie Wcielonego Syna Bożego.
Oddadzą Mu pokłon wszystkie szczepy narodów,
bo władza królewska należy do Pana
i On panuje nad narodami. Ps 21 (22), 28-29

Bóg króluje nad narodami. Ps 46 (47), 9

Pan króluje, drżą narody. Ps 98 (99), 1

Chwalcie Pana wszystkie narody,
wysławiajcie Go wszystkie ludy. Ps 116 (117), 1 

Dana mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody. Mt 28, 18-19

Niewiasta porodziła Syna - Mężczyznę,
który będzie rządził wszystkimi narodami berłem żelaznym. Ap 12, 5, por. Ps 2, 9
Przedmiotem królowania Syna Bożego i Człowieczego są zatem wszystkie poszczególne narody, tak samo jak wszystkie poszczególne osoby, a nie tylko świat i ludzkość w ogólności, a tym bardziej nie tylko niebo. Jeżeli Chrystus jest w Biblii nazywany Królem każdego narodu, to oczywisty wniosek, że również Narodu Polskiego. Jeżeli Biblia podkreśla Jego królowanie nad każdym państwem narodowym, to jest On również Królem Polski. Jeżeli każdy naród i kraj ziemi, na czele z rządzącymi, ma poddać się pod Jego panowanie, to również Polska.

Przeciwnicy realnego królowania Pana naszego Jezusa Chrystusa przeciwstawiają tym licznym tekstom Pisma Świętego jedynie, wyrwane z kontekstu, Jego słowa do Piłata: Królestwo moje nie jest z tego świata. To w ich mniemaniu zamykało dyskusję: "Chrystus króluje w niebie, a na ziemi obowiązuje demokracja i pluralizm. Z pewnością nie jest i nie może On być nazwany Królem Polski".

Co prawda, pamiętny dzień 19 i 20 listopada 2016 roku przyniósł nam wreszcie długo oczekiwaną inaugurację Intronizacji. Zrealizowano bowiem kompromis intronizacyjny: biskupi zgodzili się na intronizację, pod warunkiem, że nie będzie użyte słowo "intronizacja" i zgodzili się na uznanie Chrystusa Królem Polski, pod warunkiem, że nie będzie użyte określenie "Chrystus Król Polski". Tak, czy owak, Jubileuszowy Akt przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana ma ogromną, nadprzyrodzoną wartość i stanowi fundament na którym można wreszcie budować Królestwo Boże w Polsce. Niemniej dopełnienie Aktu Intronizacji nastąpi dopiero wtedy, gdy expressis verbis ogłoszą to publicznie i oficjalnie (nie tylko jako uczestnicy) władze państwowe: Prezydent RP i Zgromadzenie Narodowe, a Jezus Chrystus zostanie przez rządzących nazwany Królem Polski.



Słowo Boże wyraźnie domaga się: to królowie i narody (a nie kapłani, bo w ich przypadku to oczywiste i przynależne do sfery kultu, a nie władzy) mają oddać Mu pokłon i służyć, uznać Jego królowanie. Co więcej, rządzący muszą mieć odwagę sprzeciwić się "uczonym" i faryzeuszom, tak jak uczynił to Poncjusz Piłat. Wbrew arcykapłanom, którzy nalegali: nie pisz: Król Żydowski!, on postawił na swoim i wyznał wiarę w to, że Chrystus Pan nie jest jakimś ogólnikowym Królem "nie z tego świata", ale Jego panowanie realizuje się konkretnie: w narodach. Namiestnik Judei ogłosił publicznie, że Jezus Nazarejski to Rex Judeorum. Miejmy nadzieję, iż doczekamy chwili, gdy Prezydent Polski nie będzie mniej odważny od Piłata i ogłosi publicznie: Jezus Chrystus Król Polski. A na ewentualne sprzeciwy odpowie: Com napisał, napisałem.

Przyjęcie Jezusa Chrystusa jako Króla musi się dokonać zarówno ze strony władzy, jak i narodu. Ogłoszenie przez Piłata, jako przedstawiciela władzy, w trzech językach, że Jezus jest Królem Żydów, zostało odrzucone przez większość przywódców i członków Narodu Żydowskiego. Niemniej jest znane na całym świecie i widnieje w skrócie na niezliczonych krucyfiksach, a w czasie, gdy wszystkie narody przyjdą do Chrystusa, dopełni się również u Żydów, jak zapewnia Rzymian św. Paweł (zob. Rz 11, 25-32). Akt Intronizacji to bowiem dopiero początek Intronizacji, a nie cała jej treść.
Intronizacja to nie tylko formuła zewnętrzna, ale ma się ona dokonać w każdej duszy. Sam akt ofiarowania Polski przez Intronizację Memu Sercu przyniesie zbawienne korzyści, bo przez to bardzo dużo dusz nawróci się szczerze do Pana Boga.
To słowa Pana Jezusa przekazane przez Rozalię Celakównę. Następnym etapem ma być prawdziwa, powszechna ewangelizacja Polaków. Doprowadzenie każdego człowieka do osobistego, głębszego, pełniejszego poznania Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela, Pana i Króla. Masowy, coraz liczniejszy z roku na rok udział Polaków, w tym roku już w większości miast, w Orszakach Trzech Króli, jest znakiem i zewnętrznym wyrazem tego pragnienia. Pola już bieleją na żniwo, ale czy zaczną wreszcie pracować robotnicy?
Jeżeli Polska nie odrodzi się duchowo, nie porzuci swych grzechów, to zginie, bo czyni mi straszną zniewagę. Jedynie całkowite odrodzenie duchowe i oddanie się pod panowanie mego Serca może uratować od całkowitej zagłady nie tylko Polskę, ale i inne narody.
Trzeba wszystko uczynić, by Intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te czasy! Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego Miłości. Oświadczam ci to, moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te Państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które uznają Go swym i Królem i Panem.
Poselstwa powyższe, przekazane przez Rozalię Celakównę, są powtórzeniem wołania, które słyszymy już w przytoczonym wcześniej Psalmie 2: "władcy i narody, uznajcie królowanie Chrystusa, albo zginiecie". To samo pisał Pius XII w encyklice Summi Pontifictus z 1939 roku:
Głównym złem, z powodu którego świat współczesny popadł w duchowe i moralne bankructwo oraz ruinę, jest niegodziwe i zaiste zbrodnicze usiłowanie, by pozbawić Chrystusa Jego Królewskiej władzy, a także nieprzyjęcie nadanego przez Chrystusa prawa prawdy oraz odrzucenie prawa miłości, które jako Boskie tchnienie jest życiodajną treścią i mocą Jego władania.
Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci dla Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu poszczególnych ludzi i całej ludzkiej społeczności do chrześcijańskiego prawa prawdy i miłości.

Na zakończenie spójrzmy, co sam Pan Jezus naprawdę powiedział o sobie do Piłata:
Tak, jestem Królem. Ja się na to narodziłem, i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy kto jest z prawdy słucha Mego głosu.
Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, moi słudzy biliby się, abym nie został wydany Żydom, teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. (J 18, 37. 36)
Przede wszystkim Chrystus jest Królem i na to właśnie przyszedł na świat. Ludzie mają słuchać Jego głosu, to znaczy być Mu posłuszni. Królowanie Jego nie bierze swego źródła z tego świata. (przeciwnicy Intronizacji słowo "z", czytają "na", imputując błędnie, że Królestwo to nie jest na tym świecie, nie obejmuje tego świata). Piłat zrozumiał to dobrze i zapytał: Skąd Ty jesteś? Królestwo to nie jest z ludzkiego nadania, z ludzkiej siły, ale wyższej, z góry. Teraz (okolicznik pomijany przez przeciwników Intronizacji) także nie jest stąd, gdyż teraz jest wasza (wrogów) godzina i panowanie ciemności (Łk 22, 53), dlatego to sam Pan Jezus kazał Piotrowi schować miecz (zob. J 18, 11), aby słudzy nie bili się o Niego, by wykonała się Ofiara i Zbawienie. Lecz po ich dokonaniu, przed swym Wniebowstąpieniem, Chrystus potwierdził swą wszelką władzę w niebie i na ziemi, którą kolejni uczniowie mają przyjmować i realizować. O źródłach i naturze tego powszechnego Królowania Jezusa Chrystusa Syna Bożego piszę w kolejnym tekście:

Dlaczego Jezus Chrystus jest Królem?

05 stycznia 2017

Po co dokonało się Boże Narodzenie?


Po co Syn Boży stał się Człowiekiem?


Króluj nam Chryste!
- zawsze i wszędzie.

Pozdrawiam wszystkich po długiej przerwie. Przyznam, że tęskniłem bardzo do pisania.
Życząc wielkiej łaski coraz głębszego poznania Boga i zjednoczenia z Nim w Chrystusie Jezusie,
pragnę poruszyć aktualny temat Bożego Narodzenia, a właściwie Wcielenia Boga.

W pierwszym czytaniu z niedzieli Narodzenia Pańskiego w klasycznym kalendarzu (która w tym roku pokryta została przez Nowy Rok) oświadcza nam św. Paweł Apostoł w Liście do Galatów 4, 4-5:
Gdy nadeszła pełnia czasu zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod prawem, aby wykupić tych, którzy podlegali prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo.
Z tego wersetu wyjdziemy na poszukiwanie odpowiedzi na pytanie teologów sprzed wieków:
"Czy Boże Narodzenie to przedwieczny plan Boga, czy tylko odpowiedź na grzech człowieka?" .

W Wyznaniu Wiary mówimy:
On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.

Wyznajemy zatem podwójny cel przyjścia Syna Bożego: dla ludzi ogólnie i dla ich zbawienia; aby ich wykupić i aby dać przybrane synostwo. Nie są to więc sprawy tożsame, ale odrębne. Już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zadawano pytanie, czy Bóg przyjąłby ludzką naturę, gdyby ludzie nie zgrzeszyli? Istnieją oczywiście dwie odpowiedzi na to pytanie, które można nazwać najprościej Planem A i Planem B, pierwotną i wtórną wolą Bożą.


Wcielenie Boga - przedwieczny plan czy odpowiedź na grzech?






Pierwsza odpowiedź mówi: Bóg od początku zamierzył, że Syn przyjmie ludzką naturę, łącząc się ze stworzonym przez Niego i dla Niego wszechświatem, aby Go obdarować oraz zjednoczyć ze sobą ludzi, by Syn miał Oblubienicę - Kościół, od wieków dla Niego przeznaczoną.

Druga odpowiedź mówi: Bóg Ojciec posłał na świat Syna tylko po to, aby Ten zbawił ludzi upadłych przez grzech, umierając na krzyżu, a decyzję tę podjął dopiero po grzechu pierworodnym, względnie po jego przewidzeniu w wieczności.

W zachodniej teologii dominuje to drugie przekonanie. Bierze ono początek od św. Augustyna, tak jak kilka innych przekonań w niej panujących, a wynikających z jego "grzechocentryzmu". U Augustyna bowiem grzech pierworodny (samo to pojęcie jest jego autorstwa), jawi się jako centralne wydarzenie w dziejach ludzkości, a jego doktrynie inne muszą być podporządkowane. I chociaż wyliczył on wiele motywów, dla których dokonało się Wcielenie Boga (omówię je w odrębnym tekście), to jednak uznał: "Gdyby człowiek nie zgrzeszył, Syn Człowieczy by nie przyszedł".

Ten wniosek kontynuowała augustyńska linia teologiczna w średniowieczu, aż do św. Tomasza z Akwinu, który podtrzymał go w "Sumie Teologicznej". Przeciwnego zdania był bł. Jan Duns Szkot i jego zwolennicy, podobnie jak św. Maksym Wyznawca i całe wschodnie chrześcijaństwo.
Jak jednak kwestia ta wynika z Biblii?


Bóg posłał Syna swego:


Plan A
Plan B
gdy nadeszła pełnia czasu
gdy człowiek zgrzeszył
narodzonego z Niewiasty
narodzonego pod Prawem
aby dać ludziom przybrane synostwo
aby wykupić tych, którzy podlegali Prawu
aby obdarować swoją miłością
aby zadośćuczynić swojej sprawiedliwości
dla dokonania pełni czasów
dla przywrócenia pierwotnego porządku
aby w Nim zamieszkała cała pełnia,
Bóstwo na sposób ciała
w śmiertelnym ciele,
podobnym do ciała grzesznego
aby Syn się ubogacił, królował nad wszystkim
i był pierworodnym między wielu braćmi
aby Syn się ogołocił, przyjął postać sługi
i nauczył posłuszeństwa przez to co wycierpiał
aby Syn przygotował sobie Oblubienicę świętą
aby Syn odkupił niewolników grzechu
aby dać nam szczęście wieczne w niebie
aby nas uratować od piekła
abyśmy byli uczestnikami Boskiej natury
aby oczyścić z grzechu upadłą ludzką naturę
aby ustanowić wszystko w Chrystusie jako Głowie
aby pojednać wszystko z sobą przez Krew Jego krzyża


Jak widać z powyższych stwierdzeń biblijnych dwojaki jest motyw przyjścia Syna Bożego jako Syna Człowieczego. Plan B jest zatem uzupełnieniem Planu A, w wyniku upadku człowieka. Nie ma więc żadnego teologicznego problemu na skutek przyjęcia ortodoksyjnej nauki o przedwiecznym przeznaczeniu Syna Bożego na Głowę ludzkości jako Człowieka. Wszystkie stwierdzenia Pisma Świętego o celu Wcielenia, jakim było zgładzenie grzechu, pokonanie nieprzyjaciela, zbawienie człowieka, złożenie Bogu Ojcu doskonałej ofiary zadośćuczynienia, pozostają nienaruszone.

Inaczej jest w przypadku przyjęcia augustyńskiej doktryny o tym, że zgładzenie grzechu ludzi i jego skutków było zasadniczym motywem Bożego Narodzenia, tak że nie dokonałoby się ono, gdyby nie grzech. Doktryna ta doprowadziła bowiem zachodnią teologię do absurdalnego, moim zdaniem, wniosku że najważniejsze wydarzenie w dziejach świata, jakim jest Wcielenie Boga, było aktem przygodnym, jedynie odpowiedzią na zło, którym był grzech pierwszych ludzi. Wyrazem manowców takiego myślenia są kontrowersyjne słowa zawarte w hymnie Exsultet z Wigilii Paschalnej w rzymskiej liturgii:
O zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa!
O szczęśliwa wino, któraś zasłużyła mieć takiego i tak potężnego Odkupiciela!
Owe O felix culpa! (O szczęśliwa wino!) frapujące od wieków teologów, snujących refleksje o tym, że dobrze, iż Adam i Ewa zgrzeszyli, gdyż dzięki temu otrzymaliśmy większą łaskę, jest skutkiem wspomnianego grzechocentryzmu augustyńskiego. Usiłuje ono jakoś zmierzyć się z biblijną Prawdą, że Boże Narodzenie jest czymś o wiele większym, niż tylko przyjściem dla zgładzenia grzechu i przywrócenia rajskiej harmonii. Zatem, gdyby ludzie nie zgrzeszyli, to nie zostaliby: złączeni z Bożą naturą, przybrani za synów Bożych, włączeni w Kościół - Oblubienicę Chrystusa itd. Pozostawaliby na poziomie rajskiej szczęśliwości?

Jest jeszcze kilka innych, niezwykle ważnych konsekwencji teologicznych doktryny wyłączności Planu B, również wywiedzionych z poglądów Augustyna z Hippony: pogarda dla ciała, predestynacjonizm, zawężenie przekazu ewangelizacyjnego do kwestii grzechu i zbawienia, "prymat" grzechu pierworodnego nad łaską Bożą. Wszystkie one znalazły rozwinięcie w reformacji. Dochodzą do tego dawne trudności z zaakceptowaniem Niepokalanego Poczęcia Maryi (rozwiązane właśnie przez Jana Dunsa Szkota), a w ostatnich latach, z zaakceptowaniem królowania Chrystusa nad narodami i Jego jedynego Pośrednictwa.

Każda z powyższych kwestii wymaga osobnej analizy w kontekście prawdy o Wcieleniu Boga, tutaj zasygnalizuję jedynie podstawowe problemy:
  • Plan A: Bóg sam z siebie chciał przyjąć ludzką naturę, która sam stworzył jako dobrą. Syn Boży przyjął Ciało, aby się ubogacić, zyskać Oblubienicę złożoną z ludzi połączonych dzięki temu z Nim. To najlepszy dowód, że materia jest dobra, że posiadanie ciała i duszy jest bogactwem i służy złączeniu z naturą Boga, poprzez złączenie obu natur w Jezusie Chrystusie.
  • Tylko Plan B: przyjęcie "grzesznego ciała" przez Syna Bożego było tylko uniżeniem, jedynie koniecznością dla zgładzenia grzechu w tym ciele, poprzez jego uśmiercenie na krzyżu. Posiadanie ciała rodzi grzech, cierpienie i służy cierpieniu.
  •  Plan A: odwieczne przeznaczenie wybranych istnieje w Chrystusie. List do Efezjan 1, 4 stwierdza: "w Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata". "Przeznaczenie" (predestynacja) zbawionych istnieje uprzednio w Synu Bożym, od razu przeznaczonym, aby stać się Człowiekiem, Pierworodnym między wielu braćmi, Tym który jest "jedynym predestynowanym", jak wyjaśniał Benedykt XVI.
  • Tylko Plan B: kluczowe słowo "w Nim" sześciokrotnie występujące, niczym refren, w Ef 1, jest ignorowane. Skoro Syn Boży nie był odwiecznie przeznaczony, aby stać się Człowiekiem i udzielić synostwa Bożego tym, którzy Go przyjmą (por. J 1, 12), a wcielił się tylko dla zgładzenia grzechu, to słowa z Ef o przedwiecznym przeznaczeniu odnoszą się do pojedynczych ludzi bezpośrednio. Stąd supralapsarianizm skrajnych augustyników, jakimi byli twórcy reformacji: Luter, Zwingli, Kalwin, Beza, Knox, czyli doktryna, że Bóg jeszcze przed stworzeniem świata i przewidzeniem grzechu, z góry zamierzył, iż jednych stworzy do nieba, a drugich do piekła.
  •  Plan A: grzech pierwszych ludzi był "wypadkiem przy pracy". Pierwotny jest zamiar Boga, aby Syn Boży stał się człowiekiem, pierwszą i właściwą Głową całej ludzkości, która "przez Niego i dla Niego została stworzona. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie" (por. Kol 1, 16-17). Adam był tylko obrazem, zastępcą Chrystusa jako Głowy. To Syn Boży i Człowieczy jest "Pierworodny (łac. Primogenitus) wobec każdego stworzenia" (Kol 1, 15).
  • Tylko Plan B: grzech pierwszych ludzi jest "pierworodny" (łac. originalis). Adam był głową ludzkości i przekazał jej swój grzech. Chrystus wszedł w miejsce Adama i to tylko po to, aby ten grzech zgładzić. Słowa o Synu Bożym jako "Pierworodnym" są niezrozumiałe, rodzą herezje, jak arianizm.
  • Plan A: Maryja jest najdoskonalszym obrazem Syna, a jej Niepokalane Poczęcie największym dziełem Bożej miłości, znakiem odwiecznego przeznaczenia ludzi do bycia "Oblubienicą niepokalaną" (zob. Ef 5, 27). Zwycięstwem Pierworodnego nad nieprzyjacielem. Zrozumiałe jest nawet nauczanie św. Maksymiliana o Niepokalanej jako środku odnowienia ludzkości (ten temat chciałbym kiedyś rozwinąć, bowiem mariologia maksymiliańska pozostaje niezrozumiana).
  •  Tylko Plan B: grzech pierworodny zniszczył wszystko, Syn Boży dopiero po nim musiał przyjść, aby naprawić jego skutki. Cała ludzkość to tylko "masa potępieńcza", wedle określenia  św. Augustyna. Teologowie przez setki lat musieli się gimnastykować, aby jakoś uzasadnić Niepokalane Poczęcie w tym kontekście.
  • Plan A: Syn Boży miał przyjść jako Człowiek, aby złączyć ludzi z Bogiem. Poprzez unię hipostatyczną, czyli złączenie w Jego Osobie dwóch natur: Boskiej i ludzkiej, jest jedynym i uniwersalnym Pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Zatem z natury rzeczy każdy człowiek musi przyjąć Jezusa Chrystusa jeśli chce żyć w zjednoczeniu z Bogiem w doczesności i wieczności. Bez Niego, nawet abstrahując od grzechu, człowiek pozostawałby w najlepszym razie jedynie na poziomie rajskiej szczęśliwości, ale nie byłby przybranym dzieckiem Bożym. Nie ma innej drogi zbawienia z racji samej istoty bytu.
  • Tylko Plan B: tym co oddziela człowieka od Boga jest wyłącznie grzech. Syn Boży stał się Człowiekiem jedynie po to, aby przez Śmierć i Zmartwychwstanie zgładzić grzech (i dokonał tego). Łatwo wyprowadzić mylny wniosek, że "dobry człowiek" może pójść do nieba dzięki swej dobroci. Powszechny zanik poczucia grzechu w Europie sprawia, że ewangelizacja oparta tylko na głoszeniu grzechu i zbawienia od niego nie trafia celu na tym kontynencie.
  • Plan A: Syn Boży jest od wieczności przeznaczony, aby stał się Człowiekiem po to, by królować nad całym wszechświatem. Gdyby nie grzech też "w pełni czasów" przyszedłby na świat, aby stać się Głową i każdy musiałby Go uznać i przyjąć jako takiego. Nie byłaby tylko potrzebna Jego Śmierć i Zmartwychwstanie, dla zgładzenia grzechu i jego skutków. Plan B jest uzupełnieniem Planu A, z powodu grzechu ludzi. Jezus Chrystus jest przeznaczony aby być Królem.
  • Tylko Plan B: "lepszy jest obraz Chrystusa jako sługi". On przyszedł tylko aby nas zbawić, przywrócić rajski porządek, gdzie człowiek jest panem świata. Uznawanie Go Królem w dosłownym sensie "jest niewłaściwe, niepotrzebne", bo "Jego Królestwo nie jest z tego świata".
Tak oto doszliśmy do współczesności. W następnym tekście szerzej omawiam tę ostatnią kwestię, a mianowicie Królowanie Jezusa Chrystusa nad wszechświatem jako odwieczne przeznaczenie Syna Bożego:
Dlaczego Jezus Chrystus jest Królem?

01 sierpnia 2016

Syrena - demoniczna patronka Warszawy


Króluj nam Chryste
-zawsze i wszędzie!


Chrystus Król Wszechświata, ale czy Polski?


W dniu dzisiejszym, w którym w Polsce obchodzi się kolejną rocznicę wykonania Bożego wyroku na Sodomę, jaką była przedwojenna Warszawa, warto napisać tekst na temat jednej ze zwierzchności demonicznych wywierających wpływ na nasz kraj.

"Pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miasto, które jest najpiękniejsze w Ojczyźnie naszej. Kara ta miała być - jaką Bóg ukarał Sodomę i Gomorę. Widziałam wielkie zagniewanie Boże i dreszcz napełnił, przeszył mi serce".
św. Faustyna, "Dzienniczek", 39, 1928 rok

"Polacy pod względem zezwierzęcenia przewyższyli wszystkie narody - nie tylko europejskie, ale całego świata. Jeśli komuś zda się to być nieprawdą, niech zapyta się Pana Jezusa, to On odpowie mu na to, że tak! [...] Wielkie i straszne są grzechy i zbrodnie Polski. Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten naród za grzechy, a zwłaszcza za grzechy nieczyste, morderstwa i nienawiść. [...] Pan Jezus z większym wstrętem odwracał się od byłego Rządu Polskiego, niż od Heroda, bo tam popełniano straszne, przerażające grzechy nieczyste. Warszawa to gorsze miasto niż Sodoma".
 Rozalia Celakówna, "Wyznania z przeżyć wewnętrznych", 1939 rok

Warszawę zwano w okresie międzywojennym "Paryżem Północy", ze względu na wielką liczbę domów publicznych i rojących się na ulicach prostytutek, których liczebność szacowano na 20 tysięcy, w tym połowę "legalnie zarejestrowanych" i kilka tysięcy nieletnich. W Warszawie według statystyk z 1928 roku 65% dzieci szkolnych upijało się (obecnie narzeka się, że ok. 40%). Do tego trzeba dodać znaczące zjawisko prostytucji homoseksualnej wśród ówczesnej młodzieży.

W Polsce międzywojennej zabijano rocznie kilkaset tysięcy dzieci nienarodzonych oraz dokonywano wielu innych zbrodni. Sprzedawano kobiety do domów publicznych w Brazylii i innych krajów. Polska była jednym z pierwszych państw świata, w którym zalegalizowano sodomię w 1932 roku (podczas gdy np. w Wielkiej Brytanii za homoseksualizm można było dostać nawet dożywocie). Celem łatwego deprawowania nieletnich ustawowo obniżono "wiek zdolności seksualnych" do 15 roku życia. W 1928 roku "zliberalizowano", niemal najbardziej na świecie, prawo rozwodowe. 85% (słownie: osiemdziesiąt pięć procent) wszystkich członków kolejnych rządów (premierów i ministrów) II Rzeczpospolitej było jawnymi masonami. Pod rządami masońskiej "sanacji" Polska była jednym z najbardziej "postępowych" krajów świata.

"Najwięcej zawiniły przed Bogiem władze - ich zły przykład, lecz to mało tak powiedzieć - ich zwierzęce życie sprowadziło na cały kraj i naród tak straszne nieszczęście. Dlaczego nasz Episkopat tak tolerował te rzeczy? Dlaczego nasi Biskupi i Kapłani milczeli? Nie znalazł się ani jeden taki Piotr Skarga, który by Prezydentowi naszej Rzeczypospolitej wytknął jego występki, i w ogóle całemu Rządowi, bo tam - od pierwszego do ostatniego - prawie wszyscy tacy byli do ostatniej chwili".
Rozalia Celakówna, wrzesień 1939 roku





Pan Jezus dał szansę Rzeczypospolitej: Jego prawdziwą Intronizację. Nie wykorzystano jej wtedy.

"Ludzie mnie nie zrozumieli, przeto przemawiam do ich twardych serc kulami i bombami, a to dlatego, że ich miłuję. Zbrodnie popełniane tak bardzo licznie muszą być zmyte krwią. I to wszystko jest z miłości, bo jest wiele dusz takich, które przez akt doskonałego żalu znajdą przebaczenie, a te, które się potępią, będą o tyle mniej cierpieć, o ile krótsze będzie ich życie, bo tym samym mniej nagrzeszą".
Chrystus do Rozalii 1 września 1939 roku

I te słowa naszego Zbawiciela to jest zasadniczy sens tego, co się stało w Polsce w czasie wojny.


Czy w III/IV RP Warszawa jest lepsza? Czy nie jest już Sodomą? Czy jej demoniczna patronka nie manifestuje się już nierządem większym niż w innych głównych miastach Polski? Bynajmniej. Ci, którzy naprawdę interesują się tą tematyką, wiedzą, iż sama Wielka Nierządnica jednoznacznie zamanifestowała się kilkanaście lat temu w tym mieście, jako swej światowej stolicy. Czy mogło być inaczej, skoro głównym bóstwem, wzywanym niezliczoną ilość razy, przez chyba zdecydowaną większość mieszkańców naszego kraju, we wszystkich sytuacjach życiowych, a zwłaszcza w nagłych problemach, jest właśnie Wielka Nierządnica, zwana pospolitym imieniem "K...a"?

Każdego dnia miliony ludzi w Polsce wzywa tej bogini, wołając do niej przy każdej możliwej okazji najpopularniejszym u nas aktem strzelistym: "o k...a!". Nic dziwnego, że ona przychodzi po swoją własność. Przychodzi każdego dnia po dusze, które wzywają jej imienia i przychodzi czasem zebrać większe żniwo, jak w czasie kolejnych wojen. Jedna z jej demonów służebnych, czyli tzw. "syren", dumnie pręży się na herbie stolicy Polski.

O tym, że syreny to duchy zwodnicze, teoretycznie nie ma potrzeby przekonywać ludzi o minimalnym choćby poziomie wykształcenia humanistycznego. Wystarczy też obejrzeć różne warianty herbu Warszawy przez wieki, aby się przekonać bez żadnych wątpliwości, że jest na nim wizerunek demona. Nie prezentuję ich tu, gdyż z zasady nie umieszczam na moim blogu wizerunków złych duchów, chociaż z konieczności sporo o nich piszę. Warszawska Syrena jest określonego rodzaju. Nie jest to zwykła "syrenka", jak kopenhaska, ale wojownicza. Dlatego Kopenhaga jest pod silnym wpływem pornei, promieniując tym na inne kraje, ale nie ulegała fizycznemu zniszczeniu. Natomiast Warszawa, prócz ulegania duchom nierządu, podlegała wielokrotnym zniszczeniom i rzeziom: od Potopu, poprzez rzeź Pragi, powstanie listopadowe, 1905 rok, pierwszą wojnę, 1939 rok, okupację, powstanie w Getcie, aż do powstania warszawskiego.

Ten konkretny rodzaj ducha złego, wyrażanego w kulturze najczęściej pod postacią syreny, łączy w sobie kilka elementów. Pierwszym jest zwodzenie, znane już z greckiej tradycji. Syrena ma piękny głos, sprawia wrażenie czegoś/kogoś dobrego, ale wciąga marynarzy do śmierci. To zadziwiające, że po tym, co się stało, wciąż, także dzisiaj, słyszymy ten syreni śpiew pochwał pod adresem powstania, które spowodowało zagładę miasta i śmierć prawie dwustu tysięcy ludzi. Jej zwodniczy okrzyk: "Do broni!", rozlegający się w Warszawie w nieodpowiednich momentach, jak w listopadzie 1830 roku, by uratować masońską rewolucję w Belgii, czy podczas "cywilnej obrony stolicy", wbrew dowództwu armii, we wrześniu 1939 roku, wiedzie okręt naszego narodu do katastrofy. Po drugie, syreny śpiewają oczywiście o zaletach nierządu i rozwiązłości, wciągając w śmierć duszy i choroby ciała tak wielu ludzi. Wreszcie, po prostu zabijają swe ofiary. Za pozorami przez nich stwarzanymi, kryje się śmierć i zniszczenie. W ruinach które pozostawiają po sobie, zamieszkuje pokrewny duch zwodzenia, pożądania i dzieciobójstwa: tam Lilit przycupnie i znajdzie sobie zacisze na odpoczynek (Iz 34, 14).

Inną charakterystyczną cechą demona Syreny jest fakt, iż należy on do duchów wodnych. Zasadniczym demonem wodnym jest Lewiatan. Wpływ jego mocy na Polskę, to osobny problem. Tutaj trzeba jedynie zauważyć, iż manifestuje on swój wpływ na nasz kraj na całej długości Wisły, jako głównej polskiej rzeki. W górnym biegu, w Krakowie jest wyrażony Smok Wawelski, który według opisu bł. Wincentego Kadłubka, wypił wodę z Wisły. Pośrodku, w Warszawie stoi Syrena, według Apokalipsy św. Jana Ap. Nierządnica siedzi na Bestii (Ap 17, 3), pijana krwią świętych i krwią świadków Jezusa (6). U ujścia, w Gdańsku stoi Neptun, czyli "bóg" morza, jako symbol tego miasta. Nic dziwnego, że nasz kraj jest ciągle odpychany od korzyści morskiego położenia.

Kolejnym, także współczesnym przejawem działania ducha zwodniczego w stolicy, jest manifestacja innego ducha, bardziej działającego poprzez konkretne osoby, a mianowicie Izebel (Jezabel). Ciekawe, że od lat na czele władz Warszawy stoi niewiasta, która podaje się za prorokinię, lecz zwodzi moje sługi (Ap 2, 20). Od bardzo dawna tolerowano to zasiadanie w stolicy ducha zwodniczego, pomimo przestrogi Chrystusa z Ap 4, 20-22:
mam przeciw tobie to, że pozwalasz działać niewieście Jezabel, która nazywa siebie prorokinią, a naucza i zwodzi moje sługi, by uprawiali rozpustę i spożywali ofiary składane bożkom. Dałem jej czas, by się mogła nawrócić, a ona nie chce się odwrócić od swojej rozpusty. Oto rzucam ją na łoże boleści, a tych, co z nią cudzołożą - w wielkie utrapienie, jeśli od czynów jej się nie odwrócą; i dzieci jej porażę śmiercią.
Warszawskie Dzieci poszły w bój i zginęły. Jakiej jeszcze potrzeba rzezi, aby Naród Polski nawrócił się do Jezusa Chrystusa w pełnym tego słowa znaczeniu, przez wszechstronną Intronizację? Życie duchowe to nie zabawa, to prawdziwa wojna. Bój przeciwko złym duchom, także w wymiarze społecznym, nad całymi miastami i narodami. Bez Intronizacji tej wojny się nie wygra.

Przecież powszechnie znane są słowa św. Pawła o tym, że nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciwko pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6, 12). A jednak poziom ignorancji w dziedzinie walki duchowej na poziomie społecznym w Polsce jest wręcz przerażający. Jestem ciekaw na przykład, ilu księży w Warszawie ma świadomość, że jednym z ich głównych wrogów jest realna duchowa istota o imieniu Syrena?

30 maja 2016

Intronizacja: Jezus Król czy Chrystus Król?


Króluj nam Chryste!



Intronizacja Pana naszego Jezusa Chrystusa na Króla Polski jest jedną z najważniejszych, jeśli nie najważniejszą rzeczą, jaką musimy dokonać jako Naród. Niesłychanie ważne jest więc, aby została ona przeprowadzona właściwie, czyli naprawdę była Intronizacją, o jaką chodzi Jemu, a nie o jakąś religijną podróbkę. Tutaj poruszony zostanie jeden wątek. W tekstach i na sztandarach nawiązujących do idei intronizacji pojawia się wyrażenie „Jezus Król Polski”, bądź „Chrystus Król Polski”. Czy to po prostu synonimy, czy też kryje się za tym jakaś różnica doktrynalna? Niestety to drugie.

Środowiska intronizacyjne czerpiące swą inspirację z tekstów zmarłego tragicznie ks. Tadeusza Kiersztyna, używają z rozmysłem wyłącznie określenia „Jezus Król”, a nie „Chrystus Król”, lub „Jezus Chrystus Król”, jak jest w encyklikach papieskich na ten temat, tradycji i liturgii Kościoła. Jak wyjaśniał on w swych publikacjach, zwłaszcza w książce „Ostatnia walka”, wynika to z przetłumaczenia hebrajskiego słowa Mesjasz, czyli Pomazaniec, Namaszczony (gr. Christos, łac. Christus) na „Król”. Jako źródło takiego tłumaczenia podał książkę ks. kard. Józefa Ratzingera. Była to tam jednak raczej figura stylistyczna emerytowanego papieża, mająca na celu wyakcentowanie prawdy o Królowaniu Chrystusa, aniżeli analiza lingwistyczna i teologiczna. Zdaniem ks. Kiersztyna, zbawcze wyznanie „Jezus jest Mesjaszem” można „bardziej po polsku” wyrazić: „Jezus jest Królem”. I dalej pisał: „Są trzy etapy, które prowadzą do pełni wiary w Jezusa: rozpoznać Jego święte Imię – Mesjasz, w Nie uwierzyć i Je wyznać – dokonać intronizacji”.
Tyle, że taka „intronizacja” to akt osobistego zbawienia, a nie społeczne panowanie Jezusa Chrystusa.

Hebrajskim, biblijnym słowem oznaczającym króla w ścisłym znaczeniu, także w odniesieniu do Boga i przyszłego Mesjasza, jest Melek (MLK; gr. Basileus, łac. Rex). Mashiach (zgrecyzowane: Messian) natomiast znaczy dosłownie Namaszczony (stąd polskie słowo maść i pochodne). Owszem, „pomazaniec” może być synonimem „króla”. Ale pomazańcem był także kapłan i prorok, a w chrześcijaństwie król i biskup, a szerzej każdy namaszczony krzyżmem (chrisma), lub mający charyzmat jakiejś posługi.

Jezus jest Mesjaszem, to znaczy „namaszczonym przez Boga” na jedynego Zbawiciela, Odkupiciela, Pośrednika, Kapłana, Proroka oraz Króla. Z racji funkcji i charakteru Mesjańskiego oraz oczywiście bycia zarazem Bogiem, Jezus z Nazaretu jest Królem Wszechrzeczy (Rex Universi) i żadna władza, duchowna czy świecka, nie musi Go w tym celu „intronizować”, czyli Go na Jego własny tron wprowadzać. Tak mówią przeciwnicy intronizacji, i mają rację, ale na tym poprzestają, i przez to całkowicie błądzą, co czyni ich argumentację demagogią.

Z owego tytułu Chrystus Jezus ma bowiem prawo być też konkretnym królem (Melek) każdej społeczności. Lecz do tego właśnie On sam chce zgody ludzi, gdyż ziemię Bóg oddał im w wieczyste panowanie: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną (Rdz 1, 28); Niebo jest niebem Pana, synom zaś ludzkim dał ziemię (Ps 115/113, 16). Bóg szanuje swoje własne słowo i jest nim „związany”. Dlatego nie „intronizujemy” Syna Bożego na Jego tron w niebie, ale możemy i powinniśmy Go intronizować na tron naszych terytoriów i społeczności na ziemi. Uznając Pana Jezusa np. Królem Polski, nie tylko „uznajemy” Jego władzę królewską, ale oddajemy mu dobrowolnie prawo do wykonywania władzy nad nami, która jest w naszych rękach, we wszystkich dziedzinach życia społecznego Rzeczpospolitej.

Wybór Jezusa - Człowieka, a nie jakiegoś „cesarza” np., jest zarazem logiczny i jedynie słuszny, gdyż to właśnie On, jako Pierworodny wobec każdego stworzenia (Kol 1, 15) oraz Odkupiciel jest Głową całej ludzkości ze swej natury i zasługi. Intronizacja jest zatem jednym z konstytutywnych fundamentów, by ustanowić wszystko w Chrystusie (instaurare omnia in Christo) jako Głowie, to co w niebiosach i to co na ziemi, dla dokonania pełni czasów (por. Ef 1, 10).

Zatem dokonywanie „intronizacji Jezusa na Króla”, gdzie słowo Król jest tylko synonimem słowa Mesjasz (Chrystus) moo być słusznie krytykowane przez władze Kościoła, jako bezzasadne. Mamy świadomość, że ta krytyka ma też inne podłoże, ale to odrębne zagadnienie. Taka intronizacja nie byłaby też tym, czym ma być w istocie. W tym ujęciu tytuł „Jezus Król Polski” znaczyłby przecież „Jezus Chrystus Polski”, a to wyrażenie szerokie, lub nieadekwatne.

Owszem, my mamy przyjąć Go w pełni jako Mesjasza, Zbawiciela Polaków, ale jest to dar i konieczność dla każdego człowieka, który chce być zbawiony, bo innego zbawiciela nie ma. Na tym polega nawrócenie wszystkich narodów od dwóch tysięcy lat. Trzeba natomiast też ogłosić Jezusa Królem Polski dlatego, że jest On Bogiem i Chrystusem, a nie tytułować Go „Chrystusem Polski”. Używanie wyrażenia „Jezus Król Polski” jest więc dopuszczalne tylko o tyle, o ile samo Imię Jezus jest tu zwięzłym określeniem Jego Osoby, bez podtekstu doktrynalnego wyżej podanego.

Istota (diferentia specifica) intronizacji o jaką chodzi teraz, której Chrystus Pan domaga się najpierw od Polski, ale i od wszystkich krajów, polega na tym, że chce On panować w narodach też jako Król – Melek. Królowanie w tym sensie jest dosłownym sprawowaniem władzy nad ludźmi na ziemi, także w sprawach doczesnych. Ziemię dał Bóg na początku stworzenia człowiekowi pod panowanie i z tego wynikają podstawowe zasady walki duchowej w zakresie społecznym: zasada konieczności i konkretności modlitwy, zasada ołtarzy, autorytet władzy, reguły łamania legalnego prawa demonów do społeczności i terytoriów (z przyzwolenia ludzi), konieczność intronizacji.

Począwszy od Leona XIII, Kościół naucza o społecznym panowaniu Chrystusa, choć przede wszystkim należy wskazać istniejące już w Słowie Bożym rozróżnienie na „Ewangelię o zbawieniu” i „Ewangelię o Królestwie”. Jest to ciekawy i ważny dla nas temat, który będzie omówiony osobno. Generalnie, to sami ludzie muszą pozwolić Chrystusowi panować także w wymiarze spraw świeckich, gdyż Bóg dał ludziom wolną wolę. Odnośnie tego ostatniego, warto jeszcze zasygnalizować, iż zasada intronizacji ma sens tylko w ramach teologicznego paradygmatu wolnej woli. Paradygmat przeciwny, predestynacjonistyczny, oczywiście nie może widzieć jej potrzeby, i tu też można upatrywać źródła sprzeciwu wobec intronizacji, jako zbędnej, skoro „Chrystus i tak panuje, jak sam chce”.

Dlatego intronizacja, aby była tym, czego dokładnie żąda od nas Pan, ma polegać na tym, że ludzie i ich różne władze świeckie wybiorą, uznają expressis verbis Jezusa Chrystusa (Króla per se) Królem konkretnym (Melek) swojego kraju, miasta, stowarzyszenia, rodziny i swoim własnym. Oczywiście ważniejsze jest aby każdy człowiek sam najpierw przyjął Pana Jezusa jako Zbawiciela, Mesjasza, bo od tego zależy jego życie wieczne, a także życie w łasce, uzdrowienie, uwolnienie, szczęście. Ale potem tego Jezusa intronizował też jako Króla w sprawach doczesnych („Króla w całym tego słowa znaczeniu”). Królestwo Boże ma być przecież rozszerzane także na ziemi, czemu sprzeciwiają się różni ludzie i środowiska, o czym wiemy dobrze.

Piłat, jako przedstawiciel władzy świeckiej, nie pytał Jezusa czy jest Mesjaszem (Christos), ale czy jest Królem [Żydów] (Rex Judaeorum; Basileus ton Joudauon) i taki napis umieścił na Krzyżu. Przywódcy żydowscy nie chcieli Jezusa na króla (Melek), a wybrali cesarza rzymskiego. Odrzucili Go też jako Mesjasza, a wybrali religię faryzejską. My, naród polski, powinniśmy w pełni przyjąć Jezusa jako Mesjasza (uczynili to już nasi przodkowie i władcy ponad tysiąc lat temu) i wybrać (też przyjąć, uznać, ogłosić) tegoż Jezusa Chrystusa Królem (Melek) Polski. I ten wybór należy do nas. W Polsce powinno to być bardziej oczywiste, niż w innych krajach, gdyż mamy wielusetletnią tradycję wybierania królów (czyżby także dlatego Pan wybrał nas do rozpoczęcia tej Misji?).

Z tego wynika też fakt, że podmiotem właściwym do przeprowadzenia takiej intronizacji są przede wszystkim władze świeckie. Co więcej, nie muszą one wcale pytać o zgodę biskupów, ani domagać się tego wpierw od nich. Szlachta polska zebrana na wolnej elekcji nie pytała księdza prymasa, ani biskupów kogo ma ogłosić królem. Jej wybór po fakcie był sankcjonowany przez hierarchię religijnym obrzędem koronacji i namaszczenia elekta. Tym bardziej w obecnych czasach, gdy sami biskupi głoszą autonomię porządku świeckiego. Zadaniem Kościoła jest dawanie ludziom Jezusa Chrystusa (Mesjasza), jako Zbawiciela i Boga, zaś zadaniem władz świeckich jest realizowanie Jego Panowania i Nauczania w sprawach doczesnych, uznając Go za Króla (Melek). Najlepiej ze wzajemnym wsparciem.

Podsumowując, gdyby przyjąć interpretację, że słowo Król jest tylko tłumaczeniem i synonimem słowa Chrystus, to określenie z oficjalnych dokumentów i liturgii Kościoła „Chrystus Król” (Christus Rex) byłoby zwykłą tautologią. Papież Pius XI ustanowił w 1926 roku święto Pana naszego Jezusa Chrystusa Króla (Domini nostri Jesu Christi Regis), a nie Jezusa Króla (w znaczeniu: Chrystusa). Świąt ku czci Jezusa jako Mesjasza jest już wiele: Zwiastowanie, Narodzenie, Chrzest, Męka i Śmierć, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie... Pius XI wezwał, by Jezus Chrystus był też uznany za „króla społeczności ludzkich” (Rex). Przeniesienie święta na koniec roku liturgicznego w 1970 roku przesunęło znów akcent w stronę Króla tylko jako Chrystusa (Rex Universi), ale chyba nie warto tego eksponować, by nie stwarzać mylnego wrażenia, że za intronizacją są tylko niektóre środowiska tradycjonalistyczne, albo że Kościół katolicki całkiem wycofał się z poprzedniego nauczania.
 
Naszym celem jest, aby w Polsce i innych narodach panował Jezus Chrystus Król;
Jeshu[a] ha'Mashiach Melek;
Jesous Christos Basileus;
Jesus Christus Rex.