Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILMY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILMY. Pokaż wszystkie posty

21 maja 2022

Śladami Jezusa (In His Steps) - teologia filmu

 

Króluj nam Chryste!


„Jego śladami. Co zrobiłby Jezus?”, to film fabularny oparty na książce oraz inspirowany faktami, poruszający temat praktykowania wiary chrześcijańskiej w życiu codziennym.

Kościół od XV wieku propagował praktykę „naśladowania Chrystusa” (łac. Imitatio Christi), którą dobrze podsumowuje współczesne angielskie wyrażenie „Co zrobiłby Jezus?” (What would Jesus do?) Jej podwaliny dał Tomasz à Kempis, autor książki „O naśladowaniu Chrystusa” (De imitatione Christi), napisanej w latach 1418-1427, która stała się od pierwszej publikacji najpopularniejszą po Biblii książką świata, o największej liczbie wydań, przekładów i egzemplarzy.

John Wesley, założyciel metodystów, w 1766 postulował koncepcję doskonałości chrześcijańskiej, w której odrodzenie dokonywane przez Ducha Świętego skutkuje „doskonałością w miłości”, co oznacza, że ​​motywuje nas całkowicie miłość do Boga i bliźniego, bez skazy grzechem lub ukrytych innych motywów. Chociaż taka chrześcijańska doskonałość wyraża się w zewnętrznym działaniu, jest przede wszystkim efektem działania łaski Boga i współpracy z nią. Chrześcijańska doskonałość widoczna jest także w zewnętrznych dobrych uczynkach i rygorystycznie moralnym stylu życia, ale uczestnicy, nawiązującego do Wesleya, ruchu uświęceniowego podkreślali, że doskonale moralny styl życia jest konsekwencją (a nie przyczyną) stanu łaski.

Charles Spurgeon, znany ewangelicki kaznodzieja baptystyczny w Londynie, kilka razy użył wyrażenia „co by zrobił Jezus” w cudzysłowie, w kazaniu wygłoszonym 28 czerwca 1891. W kazaniu tym przytacza, jako źródło tego wyrażenia, właśnie książkę Tomasza à Kempis Naśladowanie Chrystusa.

A.B. Simpson, założyciel Kościoła Chrześcijańskiego i Sojuszu Misyjnego, napisał zarówno tekst, jak i muzykę do ewangelicznego hymnu „Co zrobiłby Jezus” także w 1891. Można go znaleźć w anglojęzycznym zbiorze pieśni "Hymny życia chrześcijańskiego".

W 1896 ukazała się powieść Charlesa Sheldona „In His Steps”, (Jego śladami) która miała podtytuł „Co zrobiłby Jezus?”. Powieść Sheldona wyrosła z serii kazań wygłoszonych w jego kongregacjonalistycznym kościele w Topeka w stanie Kansas. Etos Sheldona odnośnie życia chrześcijańskiego, został wyrażony w tym właśnie zdaniu: „Co zrobiłby Jezus”, z Chrystusem jako przykładem moralnym, ale także Zbawicielem.

Idee Sheldona połączyły się z ideami, które uformowały się w "Ewangelię Społeczną" (Social Gospel) głoszoną przez Waltera Rauschenbuscha. Ten ostatni przyznał, że jego "Ewangelia społeczna" zawdzięcza swoją inspirację bezpośrednio powieści Sheldona, a sam Sheldon utożsamił z nią swoją własną teologię.

Z powodu błędu pierwotnego wydawcy, prawa autorskie do powieści Sheldona nigdy nie zostały uznane, toteż wielu wydawców drukowało i sprzedawało powieść. To sprawiło, że była ona łatwo dostępna i sprzedała się w 30 milionach egzemplarzy na całym świecie, co czyni ją jedną z 50 najlepiej sprzedających się powieści w historii.

W tej popularnej powieści (do 1935 została przetłumaczona na 21 języków) pastor Henry Maxwell spotyka bezdomnego mężczyznę, który wzywa go do poważnego potraktowania praktyki naśladowania Chrystusa. Bezdomny nie może zrozumieć dlaczego, jego zdaniem, tak wielu chrześcijan ignoruje biednych. Mówi on na kartach powieści:

"Pewnego wieczoru słyszałem ludzi śpiewających na kościelnym spotkaniu modlitewnym:

„Wszystko dla Jezusa, wszystko dla Jezusa,
Cała moja istota należy do Niego,
Wszystkie moje myśli i wszystkie moje czyny,
Wszystkie moje dni i wszystkie moje godziny".

I zastanawiałem się, kiedy siedziałem na schodach na zewnątrz, co przez to rozumieli? Wydaje mi się, że na świecie jest strasznie dużo problemów, których by nie było, gdyby wszyscy ludzie, którzy śpiewają takie piosenki, poszli i rozwiązali je.

Ale co zrobiłby Jezus? Czy to masz na myśli, podążając Jego śladami? Czasami wydaje mi się, że ludzie w dużych kościołach mieli dobre ubrania, ładne domy do mieszkania, pieniądze na luksusy i mogli wyjeżdżać na letnie wakacje i tak dalej, podczas gdy ludzie poza kościołami, tysiącami umierają w czynszowych kamienicach i chodzą po ulicach w poszukiwaniu pracy, i nigdy nie mają fortepianu ani obrazu w domu, i dorastają w nędzy, pijaństwie i grzechu”.

W efekcie wielu bohaterów powieści pyta: „Co zrobiłby Jezus?” w obliczu ważnych decyzji. Sprawia to, że bohaterowie poważniej przyjmują chrześcijaństwo i skupiają się na tym, co postrzegają jako jego rdzeń — na życiu Chrystusa.

Opaska z napisem WWJD (Co z robiłby Jezus?),
noszona dla pamiętania o tym w każdej chwili życia

W 1993 Garrett W. Sheldon (prawnuk oryginalnego autora) i Deborah Morris opublikowali współczesną opowieść na motywach In His Steps Charlesa M. Sheldona, pod tytułem What Does Jesus Do?  Garrett Sheldon twierdzi, że jego zaktualizowana wersja „oparta jest na wielu rzeczywistych wydarzeniach z życia wierzących”.

Ekranizacją właśnie tej powieści jest film "Śladami Jezusa". Zapraszam do oglądania, a przede wszystkim do refleksji nad swoim życiem chrześcijańskim. Czy w różnych wątpliwych sytuacjach robię to, co na moim miejscu zrobiłby Jezus?

20 maja 2022

Jestem Gabriel (I am Gabriel) - teologia filmu

 

Króluj nam Chryste!


"Jestem Gabriel" to film fabularny oparty na temacie szczególnej obecności wśród nas aniołów w ludzkiej postaci. Wiele takich współczesnych wydarzeń opisuje znakomita książka Joan Wester Anderson "Anielskie drogi. Prawdziwe historie o gościach z Niebios". Jest to niejednokrotnie postać chłopca. Aktor grający Gabriela w szczególny sposób przypomina Archanioła Michała, który ukazał się dzieciom w Garabandal w 1962-1965, przedstawionego na poniższym rysunku sporządzonym na podstawie relacji Conchity, jednej z widzących go dziewczynek.




Tytuł filmu stanowią słowa z Ewangelii wg św. Łukasza. Gdy anioł ukazał się kapłanowi Zachariaszowi, ten był sceptyczny wobec Bożych obietnic, wówczas "odpowiedział mu anioł: «Ja jestem Gabriel, stojący przed Bogiem. I zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę radosną nowinę»" (Łk 1, 19). Nowiną tą była zapowiedź długo oczekiwanego syna - późniejszego Jana Chrzciciela. Tak też kończy się film.

Filmowy Gabriel zna tajemnice serc ludzkich i zapowiada im przyszłe losy. Jest to adekwatne do postaci biblijnego Gabriela, który w Ewangelii zwiastuje Maryi i Zachariaszowi, a w Starym Testamencie ujawnia Boże tajemnice o przyszłości świata prorokowi Danielowi, jego imię zaś w języku hebrajskim odnosi się do mocy Boga.

Ponadto pośredniczy w kilku niezwykłych rzeczach: sprowadzenie deszczu po suszy, wskrzeszenie dziewczyny, która przedawkowała narkotyki, uzdrowienie rannego w wypadku i niewidomej dziewczynki. Cały jego sposób pojawienia się, działania wśród ludzi i końcowe wyznanie znacznie więc bardziej przypomina biblijnego anioła Rafała (Rafael znaczy "Bóg uzdrawia"), znanego z Księgi Tobiasza. On właśnie przyszedł pod postacią młodzieńca i pomagał młodemu Tobiaszowi i jego bliskim w różnych życiowych sprawach, m.in. przywrócenie wzroku jego ojca i zaaranżowanie szczęśliwego małżeństwa, oraz nawoływał do zwracania się ku Bogu. Zakończenie jego pobytu na ziemi Biblia tak opisuje:

"[Oświadczył]: «Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański.» Na to przelękli się obaj, upadli na twarz przed nim i bali się bardzo. I powiedział do nich: «Nie bójcie się! Pokój wam! Uwielbiajcie Boga po wszystkie wieki! To, że byłem z wami, nie było moją zasługą, lecz było z woli Bożej. Jego uwielbiajcie przez wszystkie dni i Jemu śpiewajcie hymn! Nic nie jadłem, wyście tylko mieli widzenie. A teraz uwielbiajcie Pana na ziemi i dziękujcie Bogu! A oto ja wstępuję do Tego, który mnie posłał. Opiszcie to wszystko, co was spotkało.» I odszedł. Oni podnieśli się, ale żaden nie mógł już go zobaczyć. I uwielbiali Boga, i śpiewali hymny, i dziękowali Mu za tak wielkie Jego dzieła, że ukazał się im anioł Boży" (Tb 12, 15-22).

Dokładnie tak też kończy się film. Jest w nim mowa kilkakrotnie  o "przebudzeniu", czy też "odrodzeniu", które ma nastąpić w miasteczku oraz innych miejscach. Chodzi tu anglojęzyczne pojęcie "revival" oznaczające nadzwyczajne ożywienie wiary w miejscowości, czy regionie, połączone z przemianą życia wielu ludzi, masowym wzrostem uczęszczania do kościołów, żarliwymi modlitwami, a nawet cudami. Gdy takie przebudzenie ogarnia cały kraj i dochodzi też do przemian społecznych, używane jest drugie określenie "awakening". W języku polskim nie są one rozróżniane. Takie wydarzenia miały miejsce na przestrzeni wieków i nadal mają w rożnych regionach. O przebudzenie w Polsce modlił się Jan Paweł II w 1979 w słynnej modlitwie "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi, tej polskiej ziemi".

Szczególnym tematem poruszonym w filmie jest dramat dziecka utraconego. W Kościele katolickim na Zachodzie od końca IV wieku, konkretnie od św. Augustyna z Hippony, rozpowszechnił się pogląd, że dzieci zmarłe przed narodzeniem, czy też po, ale zanim "dojdą do używania rozumu", jeżeli nie były ochrzczone, to nie mogą pójść do Nieba. Dodawało to straszliwego bólu rodzicom przez wieki. Księża odmawiali im pogrzebu, a zwłaszcza nadziei na przyszłe spotkanie. Dopiero niedawno temat ten, za sprawą papieża Benedykta XVI, został ponownie ruszony z tego ślepego zaułka wynikającego z intelektualizmu. Pesymistycznemu augustynizmowi przeciwstawiane są doświadczenia duchowe przestawione w tym filmie i paru podobnych. Gabriel mówi do rodziców, którzy stracili dziecko przy porodzie: "Macie wspaniałego syna, który uwielbia Boga w Niebie".

Temat ten, z punktu widzenia teologii, bardzo dokładnie i obszernie jest wyjaśniony tutaj: Zbawienie dzieci zmarłych bez chrztu.

Pokrzepieni pociechą płynącą wprost od Boga i za pośrednictwem jego aniołów, możemy powtórzyć za Pismem Świętym: "A nadzieja zawieść nie może, gdyż Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych" (Rz 5, 5).

Dane o filmie na Wikipedii: Jestem Gabriel